
Już się stało, już się rozdwoiło Pękło niebo i pusto jest w niebie Miałam tylko tę jedną miłość I na bilet miałam do ciebie I jechałam zachłanna jak sito Sercem, myślą i dłońmi obiema Światem byłeś, ja drogą donikąd Byłeś światem, lecz świata już nie ma Karawaniarski koń, karawaniarski koń Z głową do ziemi jak do ścięcia Lata idą na złom, wiara idzie na złom Ten żal jest nie do uciągnięcia Coś się stało, dokąd siebie wiozę Co za górą i czy sił wystarczy Wejść ze smutkiem w błękitną symbiozę Gdy się wraca donikąd na tarczy Coś się stało, nie mów: to się zdarza Drgnęła cisza w wielkim ludzkim szumie Jedno słowo, które tak poraża Takie proste, że nic nie rozumiem Karawaniarski koń, karawaniarski koń Z głowa do ziemi jak do ścięcia Lata idą na złom, wiara idzie na złom Ten żal jest nie do uciągnięcia
Video Rating: 5 / 5
Namiastka Przystanku Woodstock w środku zimy Pan Witek nagina na Krupówkach

